Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Browar Olimp. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Browar Olimp. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 listopada 2014

Eris z Browaru Olimp

Eris
Piwo w stylu (American) Belgian India (Pale) Ale, single hop Simcoe, górnej fermentacji, pasteryzowane.
Producent: Browar Olimp (uwarzone w Browarach Regionalnych Wąsosz Sp. z o.o.)
Ekstrakt 13%, alk. 5,2% obj., IBU 30
Cena: 6,70 zł (Piwne Rozmaitości, Łódź)
Skład: woda, słody: pilzneński, monachijski, karmelowy 150; chmiel Simcoe, drożdże (na oko Safale T-58).

W ostatnim czasie nowych bogów olimpijskich (tudzież innych mitologicznych stworów migrujących obecnie już z Wąsosza) po prostu się boję. Jeżeli wziąć pod uwagę, że są to o piwa z browaru rzemieślniczego, to nie jest to koniecznie pożądana reakcja konsumenta. Niestety ostatnimi czasy ekipa z Olimpu utwierdzała mnie w przekonaniu, że nie warto nawet próbować ich premier / wracać do już wypuszczonych piw. Ostatnie warki Prometeusza były praktycznie niepijalne nawet w 0,33l. Zeus był przepotworny - niewtajemniczonym przypominam, że atrybutem króla greckich bogów był piorun, a nie namoczona w bimbrze ściera! Nyks piłem oglądając mecz naszych z Niemcami - i dobrze, że było już 1:0, bo inaczej poszedłbym do baru w Piwotece i poprosił o zutylizowanie tego kra(p)ftowego pomiotu.

Nie powiem, bywało lepiej - Kentauros był na poziomie (jak na centaura), Afrodyta i Hermes odrobinę nijakie, ale bez tragedii. Jedynym piwem, które mnie pozytywnie zaskoczyło był Hades (mmmmm, kapsaicyna). Ale jak na polskich kraftowców z niemałym już stażem, przyznacie, że to trochę mało.

Do tego stopnia obawiam się każdego następnego piwa z Olimpu, że nie zakupiłem Dzikiego Hadesa - normalny był dobry, ale loteria z pozostałymi piwami tak mnie zniechęciła, że nie byłem gotów zaryzykować tych 50zł. Dlatego pojawienie się Eris na półce w Piwnych Rozmaitościach, nie wzbudziło we mnie ani krzty entuzjazmu. A trzeba dodać, że jestem wielkim fanem chaosu i zawiści (którym patronuje skrzydlaty rudzielec z etykiety). Gdyby nie fakt, że brakowało mi dziesiątego piwa, żeby pozostałe dziewięć w corneliusowym kartonie mi się nie telepało, to prawdopodobnie w życiu bym go nie wziął.


































Odkapslowałem, ostrożnie powąchałem... Kurde, nie ma ściery. Nawet to nieźle pachnie. Przelałem ostrożnie do szkła. Powąchałem znowu. Nadal nie ma nic niepokojącego: jest trochę przyprawowo, czuć Simcoe, w amoku można by pomylić prawie z zeszłorocznym odstanym kilka miesięcy Saint no More (w bardzo dużym amoku). Zbity z tropu spróbowałem i o dziwo... jest pijalne. Co prawda goryczka nieco przesadzona, jest lekka landrynka (na to jestem ostatnio wyczulony), ale pije się... no cholera, ciężko mi to przez gardło (tudzież klawiaturę) przechodzi... Na Zeusa! Pije się to przyjemnie.

Ocena: 3,75/5

Eris, brońcie bogowie, nie jest wybitna. Natomiast jest to piwo, którego już dawno po Olimpie bym się nie spodziewał. Praktycznie straciłem wiarę w nich, a szkoda, bo to sympatyczne chłopaki. Jak na ironię, to bogini niezgody i chaosu przywraca mi szczątki nadziei, że może być lepiej. W moich oczach odzyskali kredyt zaufania przynajmniej na następną premierę.

Także oddając głos naszemu ulubionemu ekspertowi od mitologii greckiej, Kratosowi:




P.S. Autor pragnie dodać, że przyzwoity poziom Eris tak go zaskoczył, że w celu napisania niniejszego tekstu oderwał się na chwilę od FIFA 15 Ultimate Team. A niewielu rzeczom, przez ostatnie kilka dni, udało się, chociaż na chwilę, oderwać autora od FIFA 15 Ultimate Team.

wtorek, 12 listopada 2013

Hera z Browaru Olimp

piwo Hera butelkaPiwo w stylu cofee milk stout, górnej fermentacji
Producent: Browar Olimp
Ekstrakt 12,1° Blg, alk. 4% obj. IBU 25
Cena: 6,69zł (piwosz-sklep.pl)
Skład: woda, słody: pale ale, monachijski, czekoladowy jasny, czekoladowy ciemny, palony jęczmień, palona pszenica; laktoza, "ziarna delikatnie palonej kawy arabskiej" (sami palili, że wiedzą jak była palona?); chmiel: Sybilla; drożdże Safe S-04;

Pierwsza bogini schodzi z Olimpu. I to nie byle bogini, bo ich królowa. Matka Hefajstosa i Aresa. Patronka przykładnego małżeństwa. Ale również zazdrosne i mściwe babsko. Z drugiej strony nie ma się co dziwić skoro jej mało przykładny małżonek Zeus dymał wszystko, co się ruszało i na drzewo nie uciekało. Chociaż tutaj też pewności nie ma, że nie uciekało. Ogólnie babka z charakterem (charakterkiem?), więc zapowiada się ciekawie. "Subtelny i delikatny jak uroda żony Zeusa i mroczny i słodki jak jej zemsta." Oh really?

Etykieta jest ok, lepsza od Prometeusza, ale nadal pastelowy dobór kolorów do mnie nie przemawia. Ale nie ma co narzekać - czytelne, skład jest, temperatura serwowania (jak ja zmierzę te 14 stopni?).

piwo Hera

Jak się prezentuje Hera w przezroczystym wdzianku ze szkła? Przede wszystkim beżowa piana, po dosłownie chwili, opada do żenująco małego pierścienia. W kolorze ciemne, pod światło zdradza brunatne refleksy. W zapachu czuć głównie kawę - ale niestety nie jest to nic szlachetnego. Ot taka odstana lura z zimnego już dzbanka w firmowym bufecie. Wydaje mi się, że czuję tam też lekki karton.

Smakiem również nie powala - jest dość wodnista, goryczka i kwaskowość od ciemnych słodów. Do tego lekka słodycz laktozy. Zemsta powinna być słodsza. I bardziej gęsta. Nie można piwu odmówić bardzo dobrej pijalności, ale całość przypomina bardzo cienką kawę z mlekiem. Bez rażących błędów nie może być specjalnie niepijalne.

Ocena: 3/5

Kolejne piwo z Olimpu, które w żaden sposób mnie nie zachwyciło. Da się wypić, nawet ze smakiem, ale to tyle. Jeżeli browar chciał żeby to piwo było odzwierciedleniem cech Pani Olimpu, to Hera była strasznie nudną żoną. Nic dziwnego, że Zeus wsadzał swój... hmmm... piorun gdziekolwiek mógł. Tylko nie w domu.

Mnie została jeszcze jedna butelka, ale chyba też poszukam wrażeń gdzie indziej.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Prometeusz z Browaru Olimp

Prometeusz
Piwo w stylu P.I.P.A. (Polish India Pale Ale), górnej fermentacji, filtrowane, niepasteryzowane
Producent: Browar Olimp (warzone w Browarze Krajan)
Ekstrakt 14,1%, alk. 5,5% obj.
Cena: około 6,40zł (+0,50zł kaucja)
Skład: woda z własnego ujęcia Browaru Krajan, słody: pale ale, bursztynowy, karmelowy 150, chmiele: Marynka, Sybilla, Lubelski, Iunga, drożdże Safale US-05
Goryczka: 64 IBU

Gryglas

"Bogowie już warzą na Olimpie" dało się słyszeć kilkanaście tygodni temu w zapowiedziach nowej inicjatywy kontraktowej czyli Browaru Olimp. Była relacja z warzenia, były teasowane etykiety, była zapowiedź, że w butelkach euro. Profil na fejsie elegancko zaprosił mnie nawet na premierę. Co prawda było słychać głosy, że panowie na Olimpie nie do końca są zadowoleni z efektów swojego dzieła stworzenia, ale może tak narzekali żeby powiedzieć, że może być lepiej.

Piwo zakupiłem o dziwo w osiedlowym sklepiku. Jest dobrze zaopatrzony, ale piwne premiery dojeżdżają raczej kilka dni po. Stąd moje zaskoczenie, gdy zostałem poinformowany, że piwo jest już na miejscu i oficjalna premiera jutro. Przychodzę nazajutrz, wita mnie plakat na drzwiach, półka ugina się pod ilością butelek. Logistycznie - jestem bardzo na tak. Wziąłem aż trzy euroflachy.

Butelka euro wygląda na pewno oryginalnie, piwowarzy domowi docenią możliwość osobistego recyclingu, bo gruba i wytrzymała. Etykieta mnie już tak bardzo nie zachwyca. Projekt logo bardzo mi się podoba, projekt "produktowej" części etykiety, czyli Prometeusza znośny, natomiast dobór kolorów woła o pomstę do nieba (lub pomstę do Uranosa jeżeli trzymać się konwencji mitologicznej). Wygląda jak pokolorowane farbami przez dziecko, które już zużyło wszystkie ciekawe kolory na malowanie po ścianach. Kontra bardzo przyzwoita, opisane zwięźle i na temat, pokazane również szkło do degustacji i temperatura picia.


Otworzyłem i powąchałem z butelki - to był mój błąd. Pachniało jak by ktoś zapakował ze trzy kostki masła w skarpetkę i strzelił mnie prosto w pysk. No nic, lekko zamroczony przelałem do szkła, trochę to pomogło. Doszedł lekki DMS i nuty karmelowe. Chmielu pod innymi zapachami, szukać tu trzeba ze świecą - może właśnie po niego poszedł Prometeusz na etykiecie.

Z wrażenia prawie zapomniałem o pianie i kolorze - tutaj akurat jest nieźle: miedziany kolor piwa i przyzwoicie trzymająca się piana, ładnie krążkuje do końca.

W smaku jest już nieco lepiej, ale masło nadal psuje przyjemność z picia. Całość jest dość treściwa, przypomina odrobinę chlebowość Ataku Chmielu. Goryczka jest natomiast potężna i nieułożona. Nie mam nic przeciwko znęcaniu się nad moimi kubkami smakowymi wyraźną goryczą, ale ta jest przesadnie zalegająca i dość jednowymiarowa. Na koniec staje się męcząca.

Ocena: 2,5/5

Rozumiem trochę frustrację niektórych osób, które potężnie się zawiodły Prometeuszem. Po tak rozdmuchanej akcji promocyjnej, "pierwsze szeroko dostępne piwo w stylu Polish India Pale Ale" zawodzi po calaku. Po pierwsze wadami. Tak, wiem, że browar uprzedzał o tym w różnych kanałach, ale umówmy się, przy takiej dostępności w sklepach nie każdy na tą informację trafi i przeciętna reakcja będzie raczej w mało pochlebnym tonie ("co to k***a jest?!"). Po drugie piwo nie pachnie w ogóle chmielem, co przy takim, a nie innym doborze stylu jest poważnym minusem. Mnie osobiście nie pasuje też zbytnio zalegająca goryczka. Może to sugerować, że przesadne chmielenie polskimi chmielami będzie wywoływało nieprzyjemny efekt ściągający (chociaż np. w Misiu aż taki natarczywy nie był). Nie lepiej jednak spróbować zrobić dobre Polish Pale Ale? Do Indii to pływać nie musi.

Ogólnie wypiłem wszystkie trzy butelki, nie jest to piwo do wylania do zlewu. Do masła można się po chwili przyzwyczaić (zwłaszcza przy nutach chlebowych w smaku ;) ). Pomijając ewidentne uchybienia, to piwo ma potencjał, tylko jest na razie mocno niedopracowane. Miś od Widawy/Kopyra smakował mi zdecydowanie bardziej, mam nadzieję, że i Prometeusz może smakować podobnie.

Na razie żółta kartka i ostrzeżenie: Bogowie Olimpijscy, jak mi jeszcze raz odwalicie taką kichę, to doniosę komu trzeba. A spotkania z Kratosem, jak widać na załączonym obrazku, dla bogów kończą się wyjątkowo kiepsko. Nie chciałbym tego robić, więc do roboty!

 
Blog jest wyłącznie dla osób pełnoletnich. Czy masz skończone 18 lat?

TAK NIE
Oceń blog