Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzenie piwa w domu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzenie piwa w domu. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 marca 2017

Jak zacząć warzyć piwo w domu? | Poradnik początkującego piwowara #01

Dwadzieścia pięć warek za mną. A kolejne stoją i fermentują. Czy to dużo przez trzy lata? Nie, to zdecydowanie mniej niż chciałbym robić. Niestety brak czasu i miejsca na trzymanie piw w odpowiedniej temperaturze, odbija się na ilości moich wypustów. Nie czuję się w kwestii żadnym ekspertem, chociaż słyszałem, że niektórzy już po takiej ilości zakładali browary kontraktowe. Patrząc na jakość niektórych z nich, jakoś mnie to nie dziwi. Ja do tej pory nie jestem do końca zadowolony i zawsze znajduję coś co mógłbym zrobić lepiej.

Żeby uwarzyć swoje pierwsze piwo domowe, będziesz potrzebował odpowiedni zestaw startowy. A że już udało mi się kilka sprzętów zepsuć, zgubić bądź wyrzucić, bo były totalnie nieprzydatne, podzielę się swoją skromną wiedzą w tym zakresie. Poniżej zestawienie tego, co moim zdaniem przy warzeniu piwa będzie Ci absolutnie niezbędne, co może się przydać, a co jest tak totalnie bezużyteczne, że lepiej za tą kasę kupić sobie dobre piwo.

Potrzebujesz... trochę miejsca. A później jeszcze trochę miejsca.

Może to wydaje się oczywiste, ale będziesz potrzebował miejsce na składowanie sprzętu i fermentowanie piwa. Jeżeli mieszkasz w domku, masz garaż, jesteś szczęśliwcem posiadającym spiżarnię, albo dużą i chłodną piwnicę w bloku, to w zasadzie możesz przestać czytać ten akapit i przejść do dalszej części o sprzęcie.

Jeżeli jednak mieszkasz w M3 w bloku, a twoja komórka jest mniejsza niż izolatka w więzieniu, to pomyśl czy będziesz miał miejsce na trzymanie sprzętu i czy będziesz miał gdzie fermentować piwo.

Zakładam, że jeżeli czytasz ten artykuł, to zaraziłeś się piwowarstwem domowym przez szalejącą obecnie piwną rewolucję. Obstawiam więc, że będziesz chciał uwarzyć np. APA albo IPA. W takim razie potrzebujesz pomieszczenia o temperaturze około 17-18 stopni. Pfffffff nie ma problemu mówisz, uchylę sobie okno/balkon, przykręcę ogrzewanie i będzie git. W takim razie spróbuj najpierw przez miesiąc utrzymywać taką temperaturę w docelowym pomieszczeniu, zwłaszcza z lepszą połówką, która nie lubuje się w zimnym wychowie. "Kochanie, ale w komórce jest za ciepło, żeby trzymać tam fermentor. - Czyli chcesz powiedzieć, że w mieszkaniu będzie zimniej niż w komórce?!" Tak, także tego...

Druga kwestia to składowanie nieużywanego sprzętu. Garnek, fermentory, chłodnica, czyste butelki na piwo (na 20l zejdzie około 40 butelek), urządzenia pomiarowe, słody bazowe czekające na warzenie, słody specjalne, które zamówiłeś w większej ilości... Zajmuje to dość sporo przestrzeni życiowej i może wk*** niepodzielających twojej pasji domowników.

Duży garnek to podstawa

Z uwagi na to, że większość dostępnych fermentorów na rynku to plastikowe wiadra o objętości 30 litrów, wielu początkujących piwowarów decyduje się na 30-litrowe garnki. Każdy garnek powyżej 10 litrów ma niestety czynnik "Gdzie ja to będę trzymał". A jeszcze częściej posiada czynnik "Gdzie Ty do cholery chcesz to w domu trzymać?!". Oczywiście, jeżeli masz w domu 10 litrowy garnek w którym gotujesz rosół w niedzielę, to też się od biedy na początek nada. Ale nie będzie to twój docelowy garnek do zacierania/gotowania brzeczki (chociaż też może się przydać, o czym później).

Jeżeli jednak planujesz robić warki około 20-25l, to warto zainwestować w garnek co najmniej 40l. Kupujesz go na przynajmniej kilka lat, a warto sobie zostawić pewien zapas przy warzeniu.

Po pierwsze przy mocniejszych piwach w stylu RISów, będzie łatwiej zmieścić wszystkie słody w garze na raz i nie fermentować później 5-10 litrów gotowego mocnego piwa (szkoda roboty na taką małą warkę).

Po drugie brzeczka przy gotowaniu ma czasami tendencję do wyjeżdżania z garnka, więc te 10-15 litrów zapasu daje margines bezpieczeństwa. Serio, przypalony karmelek z wykipiałej brzeczki to jedna z najgorszych rzeczy do sprzątania.

A po trzecie, z czysto logistycznego punktu widzenia, fermentory 30tki elegancko wchodzą do gara 40 l i można trzymać wszystko jedno w drugim. O ile dziewczyna/narzeczona/żona nie wyrzuciła Cię jeszcze z domu po jego zakupie.

Sprzęt dla początkującego piwowara

Podstawowe zestawy piwowarskie przeważnie mają większość rzeczy, których potrzebujesz żeby zacząć (na przykład taki z Twojego Browaru, albo taki z Browamatora). I kilka totalnie niepotrzebnych / nieużytecznych. Każdy z takich zestawów przeważnie zawiera: dwa fermentory, termometr, rurkę fermentacyjną, wężyk do zlewania brzeczki, coś do filtrowania, wskaźnik skrobi, cukromierz, kapslownicę + kapsle, coś do dezynfekcji (Oxi One). Można sobie to złożyć samemu, ale przeważnie wychodzi taniej kupić zestaw.

Jest kilka rzeczy, które warto byłoby w nich wymienić/dobrać sobie za dopłatą, jeżeli pozwala na to sprzedawca (a przeważnie pozwala):

Te dziadowskie wężyki z igelitu wymień na węże silikonowe: Igelitowe są totalnie nieelastyczne i odmawiają współpracy jak przeciętny urzędnik państwowy w poniedziałek rano. Dodatkowo śmierdzi to to plastikiem i niespecjalnie nadaje się do wyższych temperatur (igelit, nie urzędnik). A silikonowe nie mają tego problemu, wszystko gnie się elegancko i nie niszczy w wyższych temperaturach.

Fermentor bez kranika i dziury w pokrywie fermentora... na taki z kranikiem i dziurą na rurkę fermentacyjną: Tutaj przyznam, że przemawia przeze mnie wewnętrzny leń, ale zdecydowanie wolę mieć już wszystkie fermentory z opcją kranika. Kosztuje to kilka złotych więcej, a masz już full opcję i możesz każdego z nich używać jako fermentora na burzliwą, cichą i pojemnika do filtracji. Oraz nie musisz pakować tam ani rurek do zlewania ani innych rzeczy, zlewasz wszystko kranikiem. Mniej kontaktu zewnętrznego syfu na etapie fermentacji, mniej okazji do zakażenia.

Chyba, że irytują Cię bulgoczące rurki to weź sobie zwykłe wiadro i uchylaj klapę, ale to z kolei zaproszenie dla drobnoustrojów czy innego robactwa z zewnątrz. Poza tym ja tam sobie lubię z drożdżami porozmawiać. Tak, wiem, smutne to moje życie... i pewnie powinienem zgłosić się do specjalisty.

Szklane rurki do cukromierzy na plastikowe: Na dwadzieścia warek potłukłem ich 4, z czego jedna nawet do mnie nie dojechała w całości i potłukła się w paczce. Potem zrobiłem sobie szklaną z rurki od termometru okiennego... i też ją potłukłem. W końcu zakupiłem plastikową i jest spokój. I mam dodatkowe cukromierze na zapas - z tych zaskakująco nie potłukłem żadnego.

Wkład do kadzi filtracyjnej na filtrator z oplotu: Trzy lata temu gdy zaczynałem warzyć, filtrator z oplotu trzeba było sobie zrobić samemu, teraz to raczej standard w zestawach. Ale gdyby jakimś dziwnym trafem znalazł się w Twoim zestawie taki dziurkowany plastikowy dekiel, który się wkłada na dno fermentora, to użyj go jako frisbee i wypieprz czym prędzej za okno. Filtrator z oplotu filtruje elegancko, nie zapycha się tak łatwo i jest jednym z genialniejszych wynalazków polskich piwowarów domowych (bo na zachodnich forach raczej go nie widziałem).

Co dokupić do zestawu startowego? Lub zrobić samemu.

Jest też trochę mniej oczywistego sprzętu, który przyda Ci się podczas różnych faz robienia piwa w domu.

"Kosmiczny koc zacierny" (kilka złotych i stary koc): żeby nie sprawdzać co 15 minut czy temperatura nie uciekła, warto garnek podczas zacierania dobrze zaizolować. Niektórzy wrzucają na garnek wszystkie koce, kołdry i pierzyny jakie mają w domu. Tylko pamiętajcie, że mogą się one ubrudzić brzeczką, a tak słodko się tego nie pierze (chociaż słodkie będzie). Z doświadczenia mogę polecić dwa koce NRC (po kilka złotych każdy) plus na to zwykły gruby koc. System izoluje na tyle dobrze, że przez półtorej godziny zacierania praktycznie nie trzeba rozwijać pakunku, a temperatura jest trzymana. Chociaż warto od czasu do czasu odpakować i przemieszać zacier, żeby konwersja skrobi szła równomiernie. Dla lepszego efektu wizualnego można dodać wkurzonego ptaka.

Hopstoper/Hopspider (5-30zł / 100-150zł): Podczas gotowania brzeczki z dużą ilością chmielu, dobrze było by odfiltrować go na końcu. Przy okazji z innymi rzeczami, które się z piwa wygotują (osad białkowy itp). Dlatego warto sobie przygotować prosty hopstoper z zaparzacza do herbaty czy metalowego druciaka. Działa znakomicie, a nie kosztuje kroci.

Druga opcja, a właściwie opcja rozszerzona to zrobienie/zakup hopspidera. Co to? Taki metalowy (albo materiałowy) "kosz" na gotowany chmiel. Idea jest taka, żeby brzeczka swobodnie krążyła po tym koszyku, ale żeby gotowany chmiel można było łatwo wyciągnąć na koniec gotowania. Nie zainwestowałem jeszcze, ale jako leń z pewnością zrobię to za kilka warek. Będzie łatwiej oddzielać chmieliny.

Chłodnica zanurzeniowa (około 100-150zł): chłodzenie brzeczki po gotowaniu bez chłodnicy jest strasznie upierdliwą czynnością. Zwłaszcza kilkanaście ostatnich stopni schodzi najdłużej. Gdy jest zimno można wystawić to na zewnątrz, można wstawić w garnku lub fermentorze do wanny, można kombinować z mrożonymi butelkami PET. Tak w zasadzie wszystko można. Tylko po co się kopać z koniem.

Kupujesz lub robisz sobie chłodnicę, podłączasz ją pod źródło wody (prysznic, wąż ogrodowy, czy z czego tam Ci zimna woda leci), puszczasz zimną wodę i za pół godziny masz warkę schłodzoną do jakiś 20 stopni. Ja przy okazji jeszcze używam jej do napowietrzania brzeczki - miąchanie góra dół przez jakieś 5 minut i drożdże startują elegancko.

Mieszadło magnetyczne i kolba do starterów drożdżowych (około 100-200zł):
Można drożdże dawać do brzeczki nawet bez uwodnienia prosto z saszetki. No można, ale zrobienie chociaż podstawowego starteru, da drożdżom dużo lepszy start w przyszłe życie. A jak dasz im lepszy start, to w przeciwieństwie do twoich niewdzięcznych bachorów, drożdże odpłacą Ci lepszym piwem. O drożdże warto zadbać, bo to one robią piwo. Ty "tylko" dajesz im żreć.

Można starter robić w dowolnym naczyniu, słoik po ogórkach się nada. Można też zainwestować w mieszadło magnetyczne i kolbę laboratoryjną. Opcje są różne, podstawowe można kupić w sklepie piwowarskim, zakupić profesjonalną używkę z regulowaną temperaturą czy zrobić samemu. W czym ma przewagę nad słoikiem? Przede wszystkim napowietrza brzeczkę, co ułatwia namnażanie drożdzy oraz odprowadza dwutlenek węgla, będący produktem przemiany materii drożdży. Drożdże w swoich bąkach też siedzieć nie lubią ;)

Dodatkowo po przefermentowaniu piwa, zbierasz sobie elegancko gęstwę drożdżową, pakujesz do lodóweczki, dzień przed warzeniem wstawiasz na mieszadło i odpada Ci koszt drożdży na obecne warzenie. O ile używasz US-05 z saszetki, to koszt aż tak bardzo nie boli. Ale jeżeli kupujesz już drożdże za 25-40 zł to fajnie byłoby móc użyć ich ponownie.

Z brewkitu czy zacierać? 

Zacierać, tylko i wyłącznie zacierać. 

Oczywiście, jeżeli chcesz pójść na łatwiznę, boisz się tych kosmicznych procesów zachodzących w garnku, możesz wziąć brewkit. I jest szansa, że wyjdzie Ci dobre piwo. Tylko czy tak na prawdę w tej zabawie nie chodzi o to, żeby zrobić to wszystko samemu? No więc właśnie.

A co jako pierwsze uwarzyć?

Coś prostego. Nie porywaj się na Barel Aged Hoppy Sour Brett Milk Imperial Stouta według własnej receptury. Nie wyjdzie. I zrazisz się. 

Poszukaj sobie jakiegoś gotowego zestawu składników np. takich jak dają w Twoim Browarze, Browamatorze czy innych sklepach. Receptury mają niezłe, dostajesz instrukcję jak to zrobić krok po kroku, także nie powinieneś mieć problemów jeżeli będziesz jechał według instrukcji. Ja do tej pory zamawiam w Twoim Browarze co jakiś czas Tasmanian Red Ale z dodatkowym Topazem, bo mam do niego sentyment jako do pierwszego piwa jakie uwarzyłem z zacierania. Po kilku warkach i lekkich modyfikacjach w chmieleniu wychodzi z tego "gotowca" znakomite piwo. 

Ewentualnie poszukaj sobie prostego przepisu na piwo, bez masy dodatkowych składników, żeby nie walały Ci się bez sensu pozostałe słody po domu. Chociażby jak mój prosty przepis na AIPA

Co jeszcze? To w zasadzie tyle.

Dobrnąłeś do końca? To w zasadzie nie zostaje mi nic innego jak życzyć powodzenia! 

Receptury i kolejne porady znajdziesz również w dziale Domowe Warzenie Piwa na moim blogu.

środa, 22 lutego 2017

Proste American IPA | receptura piwa domowego

Klasyk klasyków piwnej rewolucji - American India Pale Ale. Obstawiam, że dla większości piwna rewolucja zaczynała się właśnie od tego rodzaju piw. Czy to Rowing Jack, czy Atak Chmielu, czy któreś z późniejszych, każdy beer geek marzył o cytrusach w zapachu i wykręcającej goryczce. A nic prostszego niż uwarzyć to samemu w domu.

Baza do standardowego AIPA, po kilkunastu różnych próbach, jest u mnie pod względem zasypu prosta jak konstrukcja cepa. Nie bawię się w 4,2358 kg tego, 0,12345 g tamtego. To nie apteka i nie lubię jak mi się resztki słodów walają po domu. Także wszystko dla uproszczenia jest zaokrąglone do pełnych ćwierć-kilówek.

Zasyp:

- słód pale ale 5 kg
- słód pszeniczny 1 kg
- słód Crystal 160 EBC 0,25 kg

Zacieranie:
- słody do 16l wody w temperaturze 72°C
- 75 minut w temperaturze 68°C
- 10 minut mashout w temperaturze 78°C

Filtracja:

- wysładzanie 14l wody o temperaturze 80°C

Po przefiltrowaniu gęstość na poziomie 14°Blg.

Chmielenie:

Tutaj tak naprawdę zaczyna się prawdziwa zabawa przy AIPA. Ja chmieliłem już przeróżnymi odmianami chmielu, na różne stopnie goryczki, różny aromat. Czasami z chmielem na cichą, czasami bez. Daję przykładowe chmielenie popularnymi odmianami chmielu, ale każdy powinien dostosować ją pod swoje upodobania. Żeby ułatwić sobie obliczenie goryczki użyjcie tego kalkulatora.

Przykładowe (około 60 IBU):
- gotowane 90 minut
- 45 minut do końca 10g Mosaic + 10g Citra
- 15 minut do końca 10g Mosaic + 10g Citra + 10g Amarillo
- 7 minut do końca 10g Mosaic + 10g Citra + 10g Amarillo
- 4 minuty do końca 10g Mosaic + 10g Citra + 10g Amarillo
- 2 minuty do końca 15g Mosaic + 15g Citra + 20g Amarillo
- na koniec gotowania 10g Mosaic + 10g Citra + 10g Amarillo

Zachęcam też do chmielenia pojedynczą odmianą chmielu, bo da Wam pojęcie to właściwościach danego chmielu i pomoże na tej podstawie ułożyć swoją ulubioną mieszankę chmielową.

Osobna kwestia to oddzielenie przełomu białkowego i chmielin od brzeczki. Jest tego przy intensywnym chmieleniu naprawdę sporo, a chcemy żeby jak najmniej wylądowało w fermentującym piwie. Także na koniec gotowania zamieszać intensywnie w garze i założyć na koniec rurki do zlewania hopstoper (jak go zrobić będzie osobny wpis, w skrócie najprostszy to duże sitko do parzenia herbaty albo metalowy druciak). A i lejek z sitkiem też się przyda. Chyba, że macie inną metodę, to się nie wcinam, że moja lepsza.

Ekstrakt po chmieleniu około 16°Blg.

Fermentacja:

Drożdże US-05 zadane w 18°C. Później: 18-19°C przez 3 tygodnie. Zlewamy na cichą, dowalając chmielu około 100g-200g i zostawiamy na kolejny tydzień. Nie oszczędzajcie przesadnie na chmielu, w cenie jednej butelki będzie to kilka/kilkanaście groszy, a różnica w końcowym piwie jest znacząca. Nie ma z drugiej strony też co przesadzać, bo od pewnego poziomu nie czuć już różnicy, a piwo może się zrobić trawiaste w smaku.

Butelkowanie:

- Przelać do fermentora z kranikiem z którego będziecie butelkować. Tutaj ponownie rekomenduję użyć hopstopera, żeby oddzielić chmieliny od piwa, tylko dobrze go wysterylizujcie (spokojnie wystarczy wygotować, możecie na koniec do gorącej wody dodać Oxy dla pewności)
- Butelkowanie przy użyciu cukru, 1/5 łyżeczki do herbaty na butelkę. Można też odpowiednią ilość rozrobić i dodać do fermentora przy rozlewie.


Domowe American IPA

Podsumowanie:

Jak wyszło? Jak to American IPA, zależy jakich chmieli użyjecie. Podbudowa jest na tyle standardowa, że ten przepis daje możliwość spróbowania głównie różnych kombinacji w chmieleniu. Zależnie czy będzie to mieszanka, czy single hop, pozwoli Wam to osiągnąć niepowtarzalne efekty. Niska podbudowa słodowa tutaj tym bardziej ma pomóc, nie zagłuszając naturalnych smaków i aromatów z chmielu. Żeby ten efekt podbić, można jeszcze zacierać w nieco niższej temperaturze i np. nie dawać słodów karmelowych idąc w stronę West Coast IPA. Także bierzcie AIPA na warsztat i eksperymentujcie, na pewno warto.

Szukasz więcej informacji o warzeniu piwa w domu? Sprawdź pozostałe wpisy >>>

wtorek, 7 lutego 2017

Foreign Smoked Stout | receptura piwa domowego

Fanem dymu w piwie jestem już od bardzo dawna. Zaczęło się od Jak w Dym z Pinty i miłość trwa do dzisiaj. Co prawda kraftowcy wypuszczają obecnie coraz więcej wędzonki, niestety dostępnych od ręki śmierdziuchów jest jak na lekarstwo. Schlenkerli w sklepie w Łodzi nie widziałem już co najmniej z rok. Po zamknięciu się Browaru Mason zniknął też z rynku MC Stoutu - przynajmniej na razie. Mason obiecywał powrót receptury pod innymi sztandarami. Najczęściej można dorwać świetnego Smoky Joe, ale też nie zawsze można go trafić, a i jakości AleBrowaru nie do końca ostatnio ufam. Chociaż trzeba przyznać, że Upalony Józek to ich najrówniejsze piwo przez ostatnie kilkanaście miesięcy.

Postanowiłem jednak nie oddawać się naszej ulubionej polskiej dyscyplinie sportu obok piłki nożnej i skokom narciarskim (czyli narzekaniu), wziąć sprawy w własne ręce (oraz garnek) i uwarzyć samemu ciemną wędzonkę. To moje pierwsze podejście, dlatego postawiłem na sprawdzoną recepturę. I odmierzone ilości składników, żeby mi się resztki po szufladach nie walały ;) Zakupiłem Foreign Smoked Stouta z zestawu dostępnego w Twoim Browarze. Co prawda nie zawiera on słodu wędzonego torfem (a ten najbardziej lubię w stoutach), ale w sumie bukowe wędzenie do stouta też może być ciekawe.

Skład:

- słód pale ale 4,1 kg
- słód wędzony bukiem 1,25 kg
- słód brown 0,4 kg
- słód chocolate 0,4 kg
- słód pale chocolate 0,4kg
- palone ziarno jęczmienia 0,5 kg
- płatki jęczmienne 0,5 kg

Zacieranie:

- słody do 20l wody w temperaturze 72°C (wszystkie oprócz palonego jęczmienia)
- 75 minut w temperaturze 68°C
- dodany jęczmień palony
- 10 minut w temperaturze 68°C
- 10 minut mashout w temperaturze 78°C

Filtracja:

- wysładzanie 14l wody o temperaturze 80°C

Po przefiltrowaniu gęstość na poziomie 16°Blg.

Chmielenie:

- gotowane 80 minut
- 45 minut do końca 50 g Target

Ekstrakt po chmieleniu około 17°Blg.

Fermentacja:

Drożdże S-04 zadane w 20°C. Później: 18-19°C przez 4 tygodnie. Nie chmieliłem na zimno, więc na cichą nie zlewałem. Taki ze mnie leń ;)

Butelkowanie:

- przy użyciu cukru, 1/6 łyżeczki do herbaty na butelkę

Foreign Smoked Stout | Twój Browar | piwo domowe

Podsumowanie:

Jak wyszło? Bardzo zacnie wyszło. Kolor czarny jak noc, piana elegancko się trzyma i osadza na szkle. Pachnie wędzonką połączoną z gorzką czekoladą 90tką. W smaku pełne, ale nie ma ulepku. Jest natomiast głównie czekolada i prażony jęczmień. Ale co Wam tu będę się rozpisywał i tak nie spróbujecie. Chyba, że zrobicie w domu, a szczerze do tego zachęcam.

wtorek, 17 lutego 2015

Wędzone Pale Ale "Why me Admiral?" | receptura piwa domowego

Jestem wielkim fanem grodziskiego, jak również wszelkich innych wędzonek. W początkach swojej przygody z piwowarstwem domowym zakupiłem z Twojego Browaru zestaw surowców do przygotowania grodziskiego, ale zapomniałem zamówić do niego odpowiednich drożdży. Miałem też wtedy na świeżo w pamięci Rhino z Widawy, czyli kombinację wędzonki z amerykańskim chmielem. I tak pojawił się pomysł zrobienia lekkiej hybrydy grodziskiego z egzotycznymi chmielami (miałem akurat nowozelandzkie w lodówce) na US-05. Efekt był na tyle udany, że niedawno powtórzyłem Grodziskie Pale Ale z użyciem tego co akurat w lodówce z chmieli zostało - angielskiego Admirala i nowozelandzkiego Waimea.

Zasyp:
- Słód Wędzony 1,3kg
- Słód Wędzony Bukiem 1kg
- Słód Pszeniczny 0,8kg
- Słód Pilzneński 0,4kg

Przy zasypie stosuję standardowy zestaw do Grodziskiego z Twojbrowar.pl z dodatkiem kilograma słodu wędzonego bukiem (dla podbicia ekstraktu do 10-11°Blg).

Zacieranie:
- słody do wody 66°C
- przerwa maltozowa (64°C) - 40 min
- przerwa dekstrynująca (72°C) - 30 min
- mashout (78 st C) - 10 min

Po przefiltrowaniu gęstość na poziomie 9°Blg.

Chmielenie:
Gotowane 80 minut:
- 45 minut do końca 10 g Admiral'a 5 g Waimea
- 20 minut do końca 5 g Admiral'a 10 g Waimea
- 15 minut do końca 10 g Waimea
- 10 minut do końca 10g Waimea
- 5 minut do końca 15g Waimea

Ekstrakt po chmieleniu: około 11°Blg.

Fermentacja:
Drożdże US-05 zadane w 24°C. Później: 19-20°C przez 4 tygodnie. Tej warki akurat nie zlewałem na cichą, bo akurat byłem we Francji (a samo się cholera nie chciało zlać), ale poprzednia wersja dostała na cichacza około 50g Waimea.

Butelkowanie przy użyciu cukru: pół łyżeczki do herbaty na 0,5l.


Efekt
Piwo wyszło dość klarowne, jak na brak jakichkolwiek dodatkowych zabiegów klarujących (karuków, żelatyn itp.). Jaśniejsze niż na zdjęciu, w kolorze dobrego pilsa za 3zł ;) Z piany jestem bardzo zadowolony, dość drobny i średni pęcherzyk, a dzięki odpowiednio wysokiemu wysyceniu utrzymuje się solidną czapą do końca picia.

W zapachu... najprościej można to podsumować jak oscypek z lekką żurawiną. Dymne nuty ze słodów wędzonych są bardziej wyraźne niż w normalnym Grodziskim, a dodatek Waimea'i daje wędzonce urozmaiconą kontrę. Obecna warka jest mniej owocowa niż poprzednia chmielona na zimno, ale i tak jest ciekawie i nietypowo. W smaku lekkie, bardzo pijalne, goryczka to połączenie ziołowości Admiral'a z lekkimi czerwonymi owocami z Nowej Zelandii. Zdecydowanie piwo na lato.

Jeżeli lubicie wędzonki i szukacie czegoś nietypowego do zrobienia w domu, to hybrydę grodziskiego z owocowymi chmielami mogę zdecydowanie polecić. Ja na pewno będę powtarzał, surowce już zamówione.

poniedziałek, 19 maja 2014

Pięć mniej oczywistych powodów by warzyć piwo w domu

Gdy w weekend po raz kolejny stałem nad swoim czarno-heavymetalowym, czterdziesto-litrowym garem naszła mnie refleksja: właściwie po co warzyć piwo w domu? Żyjemy w ciekawych czasach, nowych piw w sklepach zatrzęsienie, można przebierać jak w kozach w afgańskiej agencji towarzyskiej ;)

Jest kilka oczywistych powodów by warzyć w domu. Chociażby to, że własnoręcznie uwarzony trunek daje satysfakcję. Piwo robione w domu, nawet chmielone na bogato czy leżakowane z nie wiadomo czym nadal wychodzi taniej niż sklepowy kraft. Można też wygrać sobie jakiś konkurs i zdobyć sławę i masę fanek (tak słyszałem).

A co z tymi mniej oczywistymi powodami?

Bo nigdy już nie będziesz musiał narzekać (chyba, że lubisz)



Jesteś już rozpieszczony przez piwną rewolucję i na wieść o kolejnej premierze AIPA reagujesz wysypką? Chcesz w końcu napić się porządnego pilsa za 3zł? Brakuje Ci na rynku szkockiej 80tki na słodzie wędzonym torfem czy grodziskiego z australijskimi chmielach? Nic prostszego, przecież możesz je uwarzyć sam w domu.

Bo za domowe piwo nie płacisz ani grosza akcyzy


W młodości zajmowałeś się zwalczaniem systemu i w sercu nadal pozostałeś anarchistą? Jesteś przekonany, że politycy tylko czekają aż się schylisz, żeby Cię wydymać przy każdej możliwej okazji? Masz szczęście - warząc w domu nie płacisz ani grosza akcyzy! Drożdże pracują wyłącznie dla Ciebie i nikt niepowołany nie położy łapy na owocach ich pracy.

Bo w oczach znajomych jesteś cudotwórcą

źródło: spodlady.pl


Większość twoich znajomych nawet nie wie z czego się piwo robi ("No jak z czego? Z chmielu!"). Dla nich warzenie piwa samemu to coś tak niewykonalnego jak rozszczepienie atomu na kuchence gazowej, czy wysłanie człowieka na księżyc z balkonu sąsiada. A Ty posiadasz tą supermoc zmiany ziarna w alkohol. I to niezły alkohol! No ok, to drożdże wykonują większość roboty, ty je tylko karmisz. Ale drożdże na pewno nie będą odbierać Ci twojego fejmu.

A jak to się robi? A jak sam butelkujesz? A ile czasu Ci to zajmuje? Znudziło Ci się już odpowiadanie na te pytania? Mnie też nie ;)

Bo nareszcie masz umiejętność przydatną ludzkości

Na co dzień zajmujesz się forwardowaniem maili pomiędzy jednym działem korpo a drugim, a twoim największym osiągnięciem była ostatnio super świetna i efektywna kampania marketingowa suplementu diety wspomagającego zdrowie skóry i paznokci. Fajnie, tylko na co to komu?

Co jeśli jutro nastąpi apokalipsa zombie, tudzież inna klęska o globalnym zasięgu? Wydaje Ci się że dasz sobie radę? Posiadasz jakąś umiejętność, która będzie na tyle przydatna, że twoja grupa nie poświęci Cię pierwszego jako mięso armatnie?

Potrafisz zrobić piwo. Oczywiście, że jesteś przydatny ludzkości.

Bo to najzwyczajniej zajebiste!

Skoro nadal tak mało ludzi warzy piwo w domu, może to nie być aż tak bardzo oczywiste ;)


sobota, 15 marca 2014

English Brown Porter | receptura piwa domowego

Brown porter to dobra propozycja dla domowych piwowarów, którzy nie mają możliwości warzenia piwa w dolnej fermentacji. Piwo to smakuje jak porter, ale właściwie jest stoutem, czyli piwem górnej fermentacji. Poza tym, jest lżejsze niż portery.

Słody:
- Pale ale pearl : 3,5 kg
- Brown : 0,5 kg
- Chocolate 400 : 0,4 kg
- Chocolate : 0,1 kg

Zacieranie:
- słody oprócz chocolate wsypane do wody w temp 69 stopni
- utrzymywanie 65-67 stopni C w ciągu 90 minut
- później dosypane słody chocolate i utrzymywanie temperatury jeszcze przez 10 min


Chmielenie:
Gotowane 70 minut:
- po 10 minutach 55 g Fuggles
- po 60 minutach 20 g Fuggles

Ekstrakt po chmieleniu: około 14 stopni Blg.

Fermentacja:
- Burzliwa: 9 dni
- Cicha 7 dni, na koniec ok 4 st BLG

Butelkowanie przy użyciu glukozy: jedna miarka Biowinowa 0,75 na butelkę półlitrową. Jedna miarka 0,5 na but 0,33.

Efekt

Piwko bardzo dobre, smakuje właściwie jak porter bałtycki, ale jest lżejsze i łatwiejsze w produkcji. Chociaż ciężko jest wypić dwie butelki pod rząd.

Piana wysoka, drobnopęcherzykowa. Wolno opada osadzając się na ściankach. Kolor ciemny, czarny, lekko brązowy "na krawędziach".

Zapach mocno kawowy. W smaku również dominują nuty kawowo-czekoladowe. Trochę aromatów palonych. Lekko słodkie. Po kilku łykach wydaje się czuć alkohol, ale to może prostu natężenie aromatów palonych.

sobota, 8 marca 2014

Tasmanian Red Ale | receptura piwa domowego

Na pierwsze piwo z zacieru poszło Tasmanian Red Ale z zestawu z twojbrowar.pl. Do niego zamówiłem jeszcze po 100g chmieli Waimea, Kohatu i Pacifica. Trochę już się już zdążyło odstać, więc warto byłoby w końcu je opisać.

Zasyp:
- Pale ale 3,8kg
- Słód Czerwony 0,4kg
- Słód Karmelowy 300 0,2kg
- Jęczmień Palony 30g

Zacieranie:
- słody w wodzie podgrzane od 50 do 65 st C
- przerwa maltozowa (65 st C) - 60 min
- dosypany palony jęczmień
- przerwa dekstrynująca (71 - 73 st C) - 15 min
- mashout (80 st C) - 10 min

Po przefiltrowaniu gęstość była na poziomie 14 stopni Blg.

Chmielenie:
Gotowane 80 minut:
- 60 minut do końca 40 g mieszanki Topaz i Waimea
- 25 minut do końca 40 g mieszanki Topaz, Waimea, Kohatu, Pacifica
- 10 minut do końca 40 g mieszanki Waimea, Kohatu, Pacifica
- 5 minut do końca 40g mieszanki Kohatu, Pacifica

Ekstrakt po chmieleniu: około 16 stopni Blg.

Fermentacja:
Start przy 25 stopniach Celsjusza. Później: 19-21 stopnie przez 8 dni burzliwej i 16 dni na cichej. Na cichą poszło jeszcze około 100g mieszanki Topaz, Waimea, Kohatu, Pacifica.

Butelkowanie przy użyciu cukru: pół łyżeczki do herbaty na 0,5l.

Tasmanian Red Ale | domowe piwo
Efekt

Jak na pierwsze piwo z zacieraniem bardzo pozytywny. Niektóre butelki trochę mi się przegazowały, a drobinki chmielu w środku powodują, że zdarza się kilku butelkom "wyjechać". Dziwną rzeczą jest to, że drożdże ruszyły też dość mocno w butelkach tworząc obwódkę na szyjce. Także trzeba umiejętnie i szybko nalewać ;)

Pianą jestem zachwycony, kremowa, drobny pęcherzyk i trzyma się obfitą warstwą do samego końca. Kolor piwa jest może odrobinę za ciemny, ale jest po prostu ciemno-czerwone (na zdjęciu wyszedł stout ;)).

W zapachu dominują owoce z nowozelandzkich chmieli - aromat liczi, śliwki i jagód. Mógłby być jeszcze trochę intensywniejszy. W smaku też jest nieźle. Dominuje owocowa goryczka i lekka paloność z jęczmienia. Wyszło dość zbalansowane, ale pod koniec czuć trochę zbyt dużo wytrawności. Nie wiem co dało taki efekt, ale piwo jest bardzo gładkie i gęstawe w smaku.

Szału może nie ma, ale debiut przy garze uważam za udany. Na pewno będę powtarzał z lekkimi modyfikacjami. Jeżeli chcecie spróbować, to jest jeszcze jedno w depozycie w Piwoszu na Retkinii. Mam też kilka butelek zapasu, więc jak coś - piszcie, podrzucę jeszcze z jedną, dwie.

sobota, 1 marca 2014

Jak odmierzyć glukozę i cukier bez wagi

Jak wiadomo, przy procesie domowej produkcji piwa jest etap, w którym musimy odmierzyć określoną ilość cukru lub glukozy - aby odpowiednio nagazować piwo. Dodanie zbyt małej ilości cukrów powoduje małe nagazowanie piwa i brak piany. Z kolei, jeżeli przesadzimy, to piwo będzie się nadmiernie pienić, a nawet w ekstremalnych wypadkach butelki mogą powybuchać.

Zazwyczaj na butelkę piwa dodajemy około 3-4 gramy cukru lub glukozy. Jeżeli nie dysponujemy wagą, to odmierzenie takich wartości będzie dosyć utrudnione, o czym przekonałem się w kilku pierwszych warkach (piwo wyszło niedogazowane). Na szczęście udało mi się ostatnio nabyć wagę, w związku z tym podzielę się swoimi obliczeniami ;]

Najpierw miarka do cukru marki Biowin. Odmierzenie cukru jest akurat proste, bo poszczególne pojemniczki odpowiadają około 2, 4 i 6 gram cukru. Poniżej pomiar 10 średnich miarek (oznaczonych jako 0,5), czyli jedna miarka to niecałe 4 gramy:


Z glukozą jest trochę inaczej, bo ma inny niż cukier ciężar właściwy. Poniżej odmierzone 10 największych miarek (0,75). Jak widać jedna miarka to około 3,4 grama (miarka luźno zaczerpnięta, bez ubijania).


Jeżeli nie dysponujemy miarką Biowinu, to mamy większy problem. Teoretycznie można glukozę i cukier mierzyć łyżkami, ale tu dużo zależy od tego, czy na łyżce jest górka, czy nie i jaki jest kształt oraz wielkość łyżki. Postanowiłem skorzystać z najbardziej uniwersalnego "pojemnika", czyli kieliszka 40 ml ;]

Najpierw próba kontrolna, jak widać, w kieliszku mieści się około 40 ml wody (nie jest nalane do pełna):



W tej objętości cukier waży około 38 gram:


A glukoza 17 gram:


niedziela, 23 lutego 2014

Grodziskie | receptura piwa domowego

Grodziskie to rodzaj piwa warzony w Wielkopolsce już w średniowieczu i co ciekawe, było to jedyne piwo z oryginalnie polską recepturą, którą postanowiłem wypróbować.


Słody:
- wędzony Bestmalz - 1,7 kg
- pszeniczny - 1 kg
- pilzneński - 0,5 kg

Zacieranie:
- słody w wodzie podgrzane od 40 do 63 st C
- przerwa maltozowa (62-63 st C) - 28 min
- przerwa dekstrynująca (71 - 73 st C) - 30 min

Po przefiltrowaniu gęstość była na poziomie 8 stopni Blg.

Chmielenie:
Gotowane 90 minut:
- po 30 minutach 38 g Lomika
- po 70 minutach 25 g Lomika

Ekstrakt po chmieleniu: około 9 stopni Blg.

Fermentacja:
Start przy 23 stopniach Celsjusza. Później: 19-22 stopnie przez 7 dni w burzliwej i 9 dni w cichej. Na cichą wlałem dwa korki karuka.

Butelkowanie przy użyciu glukozy: jedna miarka Biowinowa 0,75 na butelkę półlitrową. Jedna miarka 0,5 na but 0,33.

Efekt

Bardzo pozytywny w moim odczuciu.

Pianka z dużymi pęcherzykami, opada dosyć szybko, ale na powierzchni piwa pozostaje nierówny kożuszek.

W zapachu dominuje słód wędzony - aromat podobny do szynki, ale jakby świeższy. Lekko metaliczny.

W smaku świeże i lekkie. Znów wyczuwalny aromat wędzonki, który dopełnia treść piwa. Grodzisz ma niski poziom ekstraktu, ale dodatkowy aromat powoduje, że ta treściwość wydaje się być większa. Przy kolejnych łykach pojawia się posmak metaliczny.

Wyszło lekkie i orzeźwiające piwo idealne na lato. Wydaje się doskonale gasić pragnienie i będzie się chyba dobrze komponować z grilowanymi kiełbaskami.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Warsztaty Piwowarskie w Łodzi - relacja

Wczoraj w Piwotece odbyły się warsztaty piwowarskie, który poprowadził Piotr Misiewicz (certyfikowany sędzia PSPD i piwowar domowy z kilkuletnim stażem). Spotkanie zaczęło się jeszcze przed południem i w skrócie polegało na przygotowaniu brzeczki pod jeden rodzaj piwa (dry stout).

Mimo iż cały proces trwał ponad 6 godzin, to spotkanie bynajmniej się nie dłużyło. Piotr właściwie cały czas opowiadał o poszczególnych etapach warzenia piwa zarówno w zakresie podstaw, jak i bardziej zaawansowanych rzeczy. Poziom był więc dopasowany i do osób, które dopiero planują swoją pierwszą warkę, i do doświadczonych wyjadaczy słodu. Spotkanie umilały też zamawiane piwka (tu szczególnie zachęcam do spróbowania RISa z Brew Doga, chociaż po jednym rauchbocku i jednym RISie ciężko było już połapać się w zawiłościach substancji chemicznych, o których mówił Piotr).

Warsztaty cieszyły się dosyć dużym powodzeniem. Według naszych obliczeń (a wierzcie, były to obliczenia oparte na skomplikowanych wzorach wspomaganych RISem) w spotkaniu uczestniczyło około 40 osób.

Warto też wspomnieć, że w jednej z przerw podrzuciliśmy Piotrowi pierwsze uwarzone przez nas piwo ze słodu (Hefeweizen). O dziwo, nie wylał zawartości szklanki po jednym łyku, a wręcz przeciwnie, zauważył tylko dwie pomniejsze wady (bardziej solidne napowietrzenie brzeczki przed zadaniem drożdży i dłuższe leżakowanie piwa w butelkach - przynajmniej z miesiąc).

Piotr przy swoim "podium"
Uczestnicy otrzymali materiały informacyjne opisujące poszczególne etapy warzenia piwa.

Każdy mógł podejść i z bliska pooglądać zacier, filtrowanie i brzeczkę.


Filtrowanie zacieru
Uczestnicy mogli też powąchać, a nawet przekąsić różne składniki piwa

piątek, 3 stycznia 2014

Polskie IPA | receptura piwa domowego

Czas na kolejne piwo uwarzone w domu. Tym razem jest to Polskie IPA z Piwoszarni.

Słody:
- słód Pale Ale Strzegom - 5,5 kg
- słód karmelowy - 0,5 kg

Zacieranie:
- przerwa białkowa (ok 52 st C) - 15 min
- przerwa maltozowa (63-65 st C) - 25 min
- przerwa dekstrynująca (72 - 73 st C) - 30 min

Po przefiltrowaniu gęstość była na poziomie 12 stopni Blg.

Chmielenie:
Gotowane 60 minut:
- po 10 minutach 35 g Marynki
- po 30 minutach 35 g Sybilli
- po 50 minutach 35 g chmielu Lubelskiego oraz 20 g świeżej trawy cytrynowej
Chmiele były w szyszkach.

Ekstrakt po chmieleniu: około 14 stopni Blg. Obliczone IBU: ok 50.

Fermentacja:
Start przy 28 stopniach Celsjusza. Później: 20-22 stopnie przez 10 dni. Do fermentora dosypałem 15 g Sybilli i 15 gram Lubelskiego.

Butelkowanie przy użyciu około 120 g glukozy na 22 litry piwa. Glukozę rozpuściłem we wrzątku i w tej formie wlewałem do butelek.
Według przepisu piwo powinno być zlane na fermentację cichą, jednak z tego zrezygnowałem z uwagi na tymczasowy brak drugiego fermentora.

 
Efekt:
Polskie IPA w tej formie wyszła dosyć porządna, chociaż trochę zbyt gorzka na taką podbudowę słodową.

Piana nawet gęsta, dosyć szybko opada, ale pozostaje kożuszek. Zapach mocno aromatyczny. Czuć solidny chmiel.

W smaku też dominują chmiele. Zarówno te aromatyczne, jak i goryczkowe. Piwo jest mocno gorzkie, jak wspomniałem wcześniej - lekko za gorzkie jak na ten ekstrakt. Pod tym względem w smaku przypomina Pilsner Urquella. Goryczka zdecydowanie zalega i trzeba odczekać przynajmniej minutę przed kolejnym świeżym łykiem. Po kolejnych łykach kubki smakowe przyzwyczajają się do alfakwasów i piwo jest bardziej pijalne.

Generalnie spoko, chociaż chyba mam już dosyć mocno chmielonych piw. Następne będzie grodziskie.

piątek, 27 grudnia 2013

Spruce Juice - piwo domowe z wymiany

W sklepie Piwosz na Retkini (w Łodzi) każdy kto warzy piwo w domu może wymienić butelki ze swoim browarem na piwa innych piwowarów zostawione tam wcześniej. Inicjatywa ciekawa i warta wspierania dlatego postanowiliśmy zacząć opisywać na blogu inne piwa uwarzone w domu.

Dziś pierwsze piwo nazwane Spruce Juce (świerkowy sok). Niestety na etykiecie zabrakło informacji o "producencie".

Jest to piwo w stylu American Pale Ale, chmielone Cascade'm.
Alk: 5%
Ekstrakt: 12%
W składzie znalazły się też młode pędy świerkowe.

Spruce Juice ma barwę bursztynową, nieprzezroczystą - charakterystycznie mętną (charakterystycznie dla piw domowych). Piana obfita, ale z grubych pęcherzyków, które dosyć szybko pękają do zera.

W zapachu czuć głównie Cascade'a. Tuż po przelaniu mignęła mi nuta świerkowa, wyczuwalna też po wymieszaniu piwa zakrytego ręką.

W smaku nawet dosyć treściwe jak na średni poziom ekstraktu. Mocno dochmielone - zarówno na goryczkę, jak i na aromat. Goryczka nawet chyba ciut za duża. Wydaje mi się, że nie jest wystarczająco zbalansowana ekstraktem. Być może też goryczki dodaje żywica z pędów świerkowych (o ile w młodych pędach jest żywica - nie wiem). Po kilku łykach piwo robi się ciężkawe.

Ale ogólne wrażenie pozytywne.

sobota, 21 grudnia 2013

Hefeweizen - pierwsze domowe piwo z zacieraniem [warka J6]

Kilka tygodni temu pisaliśmy o warzeniu domowego piwa z zacieraniem słodu. Teraz czas na rezultaty. Podsumowując, wyszło jako tako, ale najpierw szczegóły techniczne:

Warzony był Hefeweizen z ześrutowanymi słodami:
- pszenicznym Weyermann: 2,5 kg
- pilzneńskim Weyermann: 1,6 kg
- Carahell: 0,2 kg
z chmielem aromatycznym Spalt Select: 30 g i fermentowanym przez drożdże WB-06 11,5 g.

Zacieranie wyglądało następująco:
- przerwa ferulikowa (45-47 st C) - 13 minut
- przerwa białkowa (53-55 st C) - 15 min
- przerwa maltozowa (62-64 st C) - 32 min
- przerwa dekstrynująca (71 - 73 st C) - 10 min (przy czym negatywna próba skrobiowa wyszła od razu na początku przerwy, czyli właściwie cała skrobia została przetworzona w przerwie maltozowej)

Gotowanie: 80 minut. Chmiel dodawany był:
- po 10 min: ok 8g
- po 50 min: ok 8g
- po 75 min: ok 14g

Ekstrakt wyszedł na poziomie 14 st Blg.

Fermentowane przez 12 dni w temperaturze około 20-22 st C.

Przy zlewaniu do butelek dodałem glukozę nabieraną takim przyrządem: http://piwoszarnia.pl/miarka-do-cukru-246-g-p-46.html łyżeczką 0,33.

Co z tego wyszło?

Po pierwsze jest zdecydowanie za mało nagazowane. Piana jest mizerna i opada do delikatnego kożuszka. Barwa spoko, typowo weizenowa - piwo jest jasnożółte, nieprzezroczyste, lekko opalizujące.

Zapach klasyczny, chociaż trochę za mało w nim bananów. Wydaję mi się też, że czuć delikatnie kukurydzą.

W smaku jest na pewno treściwe, dosyć mocne. Ale też i bardzo wytrawne. Według mnie czuć brak wpływu przerwy dekstrynującej - większość skrobi zmieniła się w cukry przetworzone przez drożdże. Brakuje też trochę bananowego aromatu. Tu akurat nie wiem co jest przyczyną. Ale z drugiej strony, mimo dosyć mocnego, wytrawnego smaku jest dosyć pijalne. Po jednym łyku i odczekaniu chwili ma się chęć na kolejny.

Jak na pierwsze piwo z zacieraniem jest całkiem całkiem.

Następna będzie Polska IPA: http://piwoszarnia.pl/polska-ipa-25l-p-210.html . Zlewam w Wigilię ;]

Łódzkie Warsztaty Piwowarskie - 5 stycznia w Piwotece Narodowej

Łódzki oddział Polskiego Stowarzyszenia Piwowarów Domowych organizuje na początku stycznia warsztaty piwowarskie. Warsztaty poprowadzi certyfikowany sędzia PSPD Piotr Misiewicz, który pokaże jak warzyć w domu dobre piwo na przykładzie klasycznego stouta. Jest to doskonała okazja, żeby dowiedzieć się więcej na temat domowego piwa.

Wstęp jest wolny dla każdego. Spotkanie zaczyna się w niedzielę o 11 (dobra wymówka, żeby się napić piwa przed południem). My tam będziemy ;]

czwartek, 28 listopada 2013

Warzenie piwa w domu z zacieraniem słodu

Domowe piwo warzyłem już kilka razy, ale do tej pory wszystko szło z gotowych ekstraktów. Dopiero niedawno zdecydowałem się na warzenie z zacieraniem. Trochę czasu zajęło zebranie się do tego tematu, głównie z uwagi na konieczność skompletowania sprzętu. Największym wydatkiem jest garnek o pojemności przynajmniej 20 litrów. Takie garnki kosztują ponad 100 zł. Na szczęście udało mi się dostać używany w prezencie :)

Co potrzeba do uwarzenia piwa?

Oprócz garnka do zacierania potrzebny (ponad to co potrzebne do warzenia piwa z ekstraktów) jest też:
  • Sprzęt filtracyjny - najlepiej kupić wężyk hydrauliczny ze stalowym oplotem i wyjąć z niego gumę ze środka. Długość około 50 cm, średnica przyłącza taka jak średnica kranika (zazwyczaj 3/4 cala)
  • Rurka do zlewania piwa + zacisk na kranik - ja kupiłem rurkę plastikową z Castoramy, ale chyba lepiej zainwestować w rurkę silikonową (z plastiku mogą przechodzić jakieś świństwa)
  • Cukromierz - przy warzeniu piwa z ekstraktu nie jest wymagany. Przy zacieraniu jest niezbędny (na etapie filtracji)
  • Termometr do 100 st C - do warzenia z ekstraktu wystarczył tylko taki do 50 stopni - tylko żeby sprawdzić temperaturę brzeczki przed dodaniem drożdży
  • Płyn lugola - konieczny do przeprowadzenia próby skrobiowej - żeby sprawdzić, czy w zacierze nie ma już skrobi.
Teraz sam proces warzenia piwa - tu nie będę się rozpisywał na temat podstaw i teorii. Jest wiele materiałów na ten temat, chociażby na tej stronie, czy na videoblogu Kopyra. Napiszę tylko o tym, co ważne jest dla początkującego piwowara.

Na początek czas - cały proces od wsypania słodu do nastawienia fermentacji trwa około 6-8 godzin. Należy to wziąć pod uwagę, żeby później nie siedzieć po nocy czekając aż brzeczka ostygnie. Można ewentualnie zaryzykować pozostawienie brzeczki na noc do ostygnięcia, ale im dłużej się z nią bawimy, tym większe ryzyko zakażenia.

Etap pierwszy - zacieranie słodu

To jest najprostszy i najbardziej przyjemny etap całego procesu. Postępujemy sobie według instrukcji z zestawu, podgrzewamy zacier do określonych temperatur, pilnujemy, żeby nie ostygł. Z punktu widzenia początkującego piwowara powiem tylko, że łatwiej jest podgrzać całość niż ją schłodzić, dlatego warto podnosić temperaturę stopniowo.

Zacier od razu po wsypaniu słodów
 

No i przy ostatniej przerwie scukrzającej - dekstrynującej (72 st.) w zacierze nie pozostała mi już żadna skrobia - wszystko zostało przerobione w przerwie maltozowej (62 st.). Przerwa maltozowa trwała u mnie 35 minut, ale widocznie enzymy działają też w trakcie podgrzewania do 62 stopni i później do 72, więc przerwa maltozowa w rezultacie była dłuższa. Akurat robiłem pszeniczniaka, więc przerwa dekstrynująca jest raczej niepotrzebna (odpowiada za treściwość i słodycz w piwie).

Zacieranie

Etap drugi - filtracja

Fitrowanie też jest dosyć przyjemnym procesem. Zbiornik fermentacyjny wyposażyłem wewnątrz w wężyk z oplotu i na zewnątrz w rurkę do ściekania zacieru do garnka.

Wężyk do filtrowania zacieru

Zacier przelewałem kubkiem uważnie, żeby go za bardzo nie napowietrzyć.

Po przelaniu należy odczekać z 10-15 minut, żeby z młóta utworzyła się warstwa filtracyjna. Później delikatnie otwieramy kurek. Pierwszy litr jest dosyć mętny, warto go z powrotem przelać do filtratu.

Pierwsza partia przefiltrowanego zacieru
Filtrowanie

Pierwsza partia przefiltrowanego zacieru jest najbardziej gęsta - dochodzi do 18-20 st Blg przy docelowej wartości brzeczki na poziomie 13 stopni. Gdy poziom wody dojdzie do młóta (lepiej, żeby młóto się nie odsłoniło), na wierzchu kładziemy talerzyk i dolewamy gorącej (ok 70 st) wody. Ile? To zależy od stężenia cukru w brzeczce. Ja mierzyłem stężenie co 3 dolane litry. Powoli schodziło z około 16 stopni do 3 Blg. W sumie do wysładzania użyłem około 16 litrów wody.



Nie powinniśmy schodzić poniżej 2 stopni Blg, bo później wypłukujemy już tylko garbniki (według Kopyra).

Stężenie cukru pod koniec filtrowania

Na koniec należy też sprawdzić stężenie cukru w odfiltrowanym zacierze. Powinno być o około 2 stopnie niższe niż w docelowej brzeczce (podczas gotowania część wody odparuje).

Etap trzeci - gotowanie brzeczki z chmielem

To też prosty proces. Chociaż dosyć czasochłonny. Najpierw trzeba doprowadzić brzeczkę do wrzenia, co przy 20 litrach może potrwać ponad pół godziny (na dwóch palnikach).

Później gotujemy całość ok 1,5 h dodając partie chmielu według zaleceń z pudełka. Na tym etapie możemy też poeksperymentować - na przykład kupując więcej chmielu aromatycznego i dodając go pod koniec gotowania (nawet na 5 minut przed końcem).

Nachmielanie

Etap czwarty - wystudzanie

To jest według mnie najgorszy etap, ponieważ tu już musimy uważać na sterylność brzeczki i wszystkich narzędzi. Poza tym, szczególnie latem trudno jest schłodzić 20 litrów płynu ze stu do około 20 stopni C. Moja brzeczka stygła na balkonie (ok 6 stopni) przez 2 godziny. Teoretycznie można chłodzić brzeczkę w wannie z wodą, ale po pierwsze, bez cyrkulacji wody jest to proces mało efektywny (nagrzewa się głównie woda dookoła garnka, reszta jest zimna). Po drugie, im mniejsza różnica temperatur tym wolniej przekazywane jest ciepło. Teoretycznie można spróbować przelać brzeczkę do fermentora i poczekać całą noc aż sama ostygnie w pokojowej temperaturze. Można też kupić lub zbudować chłodnicę składającą się z zakręconych miedzianych rurek, do których podłączamy wodę z kranu.

Aha, no i można/powinno się odfiltrować chmiel. Przy tej warce tego nie zrobiłem i piwo w butelkach zawiera drobinki chmielu. Mi to nie przeszkadza, ale niektórym może. Niestety kolejne filtrowanie wydłuża proces warzenia i zwiększa ryzyko zakażenia piwa (tu działamy już na zimnej brzeczce).

Etap piąty - zadawanie drożdży

Końcówka jest już prosta, chociaż wymaga ostrożności - sterylizowania wszystkich narzędzi. Brzeczkę z garnka przelałem kubkiem gdy temperatura spadła poniżej 30 stopni. Później dodałem wcześniej wymieszanych w wodzie drożdży. Rano fermentowały już jak oszalałe.

Brzeczka po 4 dniach ma około 4 stopnie Blg

 
Blog jest wyłącznie dla osób pełnoletnich. Czy masz skończone 18 lat?

TAK NIE
Oceń blog